Nie byłam dzisiaj w dobrym nastroju i na pewno wszyscy to zauważyli.Wczoraj wybrałam się na małe polowanie z Enjer,ale zamiast coś upolować,wróciłam obdarta do domu,bez jedzenia.Gdybym tylko nie znalazła się na drodze pędzących jeleni...
-Proszę-Enjer podała mi kawałek mięsa antylopy-O świcie wyszłam na polowanie.
-Nie trzeba było.
Zjadłam pośpiesznie i pobiegłam na wzgórza.
Usiadłam na samym szczycie.Wataha się nie sprawdza,chyba będzie trzeba wszystkich dorzucić do jakiejś innej.Dostałam już pozew o utrzymywanie niepotrzebnego stada.Rada jest taka wymagająca.Łzy ciekły mi po policzkach.Przez głupie prawa można zrujnować sobie życie...Wataha to wszystko,co mam...No i następny problem-chyba będę zmuszona wyrzucić Mack'a.Złamał już wiele przepisów naszego stada-wdaje się w bezsensowne bójki (przysparzając wszystkim kłopotów),próbuje zawrzeć układy z innymi watahami...A ja,idiotka,tylko patrzyłam,jak on wszystko rujnuje.A żeby stado przetrwało,wystarczy,że dołączy jeden wilk...J e d e n.
-Ej,wiesz,jak stąd zejść?
Odwróciłam się.Przede mną stał dobrze zbudowany wilk o ciemnej sierści i charakterystycznymi znakami na łbie.Przetarłam szybko oczy.
-Zejdziemy razem,pokażę ci-odparłam.
-Hej,nie płacz!Coś się stało?Może mogę jakoś pomóc?
-Przepraszam,ale nie mogę się zadawać z inną watahą,jeżeli nie zawarliśmy sojuszu...
-Ale ja nie należę do żadnego stada!Szukam propozycji dojścia do jakiejś.
-A jak się tutaj znalazłeś?
-Cóż,to długa historia...Wszedłem tutaj,by podziwiać krajobraz,ale skały się pode mną osunęły i zemdlałem.Potem spotkałem piękną wilczycę,a później upragnione widoki przyrody.A teraz marzę już tylko o ty,by stąd zejść...
Uśmiechnęłam się.
-Może chcesz dołączyć do mojej Watahy Morskiego Wybrzeża?
-Chętnie,ale chyba nie w takim stanie...
Wilk był cały obdrapany (jak ja wczoraj),więc poszliśmy na Górę Uzdrowienia,by go wyleczyć,a później już z powrotem do watahy.
-Oto nowy członek-...Jak się nazywasz?
-Selekton.
Wszyscy zawyliśmy na powitanie,a ja i 'nowy' podnieśliśmy prawe łapy.
-A więc...O czym chciałaś pogadać 'w południe'?-spytała Dracolich.
-To już nie istotne-uśmiechnęłam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz