niedziela, 13 stycznia 2013

Roja

Zima powoli zaczęła mijać.Lód i śnieg tworzyły wielkie kałuże.
W tym roku zima dała nam w kość,jednak teraz każdy może najeść się do syta.
Poszłam z Kin i Kuro pokazać im wodospad.
-Jaki...Jaki piękny!-krzyknęła szara wilczyca.
-Racja-odparła siostra.
-Co to za odgłosy?-spytałam.Coś szumiało w jaskini za wodą wodospadu.
Przeraziłam się.Kuro chyba bardziej,bo schowała się za mną.
-Witajcie-wyłonił się głos.
-Czego chcesz?!-wrzasnęła Kin.
-Miejsca w watasze Miss.
-Skąd znasz moje imię?!-wkurzyłam się.
-I skąd wiesz,że ma watahę?-odważyła się powiedzieć coś Kuro.
-Obserwuję was już od dłuższego czasu,ale jestem trochę nieśmiała i nie podchodziłam do was.
-Podejdź!-rozkazałam.
Zza wód wyłoniła się śliczna wilczyca,cała w wodzie z przedziwnym kamieniem na szyi.
-Jestem Roja.
-Dołączysz do watahy!Musisz dołączyć!-biegała wokół niej Kin.
-Oczywiście,jeśli Miss pozwoli.
-No cóż...-zastanawiałam się.
-Proszę!Bardzo proszę!
-Miss...Musi...Ona musi...-patrzyła na mnie Kin.
-Czemu tak chcesz ją w watasze?-spytała Kuro.
-Bo jest taka ślicznaaaa!
-Dobrze,dobrze.
-Dziękuję!-ukłoniła mi się Roja.
Ciekawe,czy jest taka,na jaką się wydaje.

Powrót!

Od dzisiaj będą znów pojawiać się posty!
Przepraszam za dłuższą nieobecność.

piątek, 23 listopada 2012

Bliźniaczki

Niestety,przyszedł ten czas.Ale przyszedł za szybko.O wiele za szybko.Szybciej już chyba nie mógł.
Zima.
Według moich obliczeń,rośliny potrzebują jeszcze co najmniej 4 tygodni,by przygotować się do zimy i wydać plon na wiosnę.Brak plonów oznacza brak pożywienia dla dzikich zwierząt.To z kolei prowadzi do odwodnień i niedowagi.A niedowaga zwierząt oznacza mniej pożywienia.
Wszyscy w pośpiechu zaczęli gromadzić zapasy tego,co szybko nie zgnije.Można powiedzieć,że w watasze rozpoczął się stan alarmowy.
Potrzebne nam były łapy do pracy.Ciężkiej pracy.
Nie mając co ze sobą zrobić,zaczęłam podlewać rośliny.Co prawda w pysku zbyt dużo nie uniosę,ale to na pewno był jakiś dodatkowy uczynek.Schyliłam się do jednej.Była przecudowna.Szkoda byłoby ją...
...marnować.
Jakaś wilczyca stanęła mi tuż przed twarzą,tym samym depcząc roślinkę.
-Ty...Ty...
-Kin jestem-odparła.
-Dlaczego zdeptałaś tą roślinkę?!
-Jest takich tutaj pełno!
-Nie chce mi się tłumaczyć,ale musi być ich jak najwięcej!
Kin się odwróciła.Za nią stała szara wilczyca o niespotykanej urodzie.
-Dlaczego zdeptałaś tą biedną roślinę?!-jakby mi zawtórowała.
-O Alfo,przestańcie się mnie czepiać!-wrzasnęła.
-Przepraszam,już nic nie mówię.Nic nie szkodzi,naprawdę-uśmiechnęłam się.
-Noo dobra.Kuro,to gdzie idziemy?
A więc szara to Kuro!
-Nie wiem,a może do jakiegoś ciepłego miejsca?-odparła z ironią.
-Czy należycie do jakiejś watahy?-spytałam z nadzieją w głosie.
-No,wiesz,my...-majaczyła Kuro
-Nie-odpowiedziała mi z przekąsem Kin.
-Ja prowadzę Watahę Morskiego Wybrzeża.Może chcecie dołączyć?
-Macie wygodne miejsca do spania?-spojrzała mi głęboko w oczy siostrzyczka Kin.
-Oczywiście.Wszystko co najlepsze dla członków.
-No to bierzemy!-wykrzyknęła radośnie.

niedziela, 28 października 2012

Alfą być

W watasze ostatnio wiele się dzieje-wszyscy ciągle się gdzieś śpieszą i nikt nie ma ani chwili wytchnienia.Czasami nie ma komu zapolować nawet na małego zająca,a kto się musi tym zając?-ja!
Czasami na prawdę brakuje mi samca Alfa,z powodów...em..."żywieniowych".Nie wyrabiam już polować dla wszystkich!
W końcu,któregoś dnia Enjer znalazła chwilkę,żeby przedyskutować to ze mną.
-Dracolich mówiła,że pewnie przydałby mi się ktoś taki...-zaczęłam.
-No wiesz,zawsze możemy komuś to zaproponować-odparła wilczyca i weszła do jaskini.-Kto chce być Samcem Alfa?!-krzyknęła.
Nikt się nie odzywał.Mack gwizdał,Sekleton udawał,że rozmawia z Purpurą,a Ignois przeżuwał coś cicho.
-No tak,kto by się spodziewał,że nikt się tego nie podejmie-Atena spojrzała Sekletonowi w oczy.Na pewno byłby dobrym przywódcą.Potrafi być konsekwentny,a zarazem łagodny i cierpliwy.
-Ale ja nie chcę!Zmuszać mnie będziecie czy co?!-warknął.
-Echoo,echo,echoo!
-Kto to?-wyłoniłam się z jaskini.Dracolich spała,a jakaś pokraka tam krzyczała!Wrr!
Pobiegłam szybko za powtarzającymi się słowami.
W końcu stanęłam przed żółtawo-złotawym wilkiem o drobnej posturze i bystrych oczach.Mimo swoich wiarygodnych oczek wydawał się ... trochę dziecinny,delikatnie mówiąc.
-Przepraszam,wilczyca z mojego stada śpi.Mógłbyś się uciszyć?
-Myślę,że się dogadamy,panienko z wyższych sfer-puścił do mnie oczko.Zaśmiałam się łagodnie.
-Jak cię zwą?
-Toch.Ale ty możesz mówić mi jak chcesz.Masz watahę?!
-No tak.Ale jak na razie najbardziej "potrzebny" nam Samiec Alfa.
-Ja będę idealnym Alfą!-wrzasnął.-W stadach,w których byłem,zawsze byłem Samcem Alfa.Ale wyrzucali mnie za moje żarty.Chciałem znaleźć jakieś schronienie,więc zacząłem się drzeć-to zawsze działa.No ale,chyba muszę krzyczeć dalej...-posmutniał nagle.
-Dobrze,dobrze!Będziesz Samcem Alfa.Możesz żartować,ale musisz być odpowiedzialny,działać tylko na rzecz dobra watahy...
-Tak,wiem i rozumiem.Może pokażesz mi miejsce noclegowe?-uśmiechnął się słodko.
-No dobrze.
Po paru minutach byliśmy już na miejscu.Toch przedstawił się wszystkiem i-tak szczerze-wywarł na nich całkiem dobre wrażenie.

niedziela, 14 października 2012

Fiołkowy aromat

W watasze ostatnio wydarzyło się tak wiele...Tyle starć...Jednak tylko jedna przegrana.Fade został bardzo zraniony.Na szczęście Enjer była przy nas i bardzo mu pomogła.Teraz razem z Ateną i Selektonem pomagają mu i opatrują już mniej poważne rany.Ja i Dracolich usiadłyśmy przy wodospadzie.
-Nie sądzisz,że potrzebujesz,jakby to powiedzieć...Pomocy?-zagadnęła wilczyca.
-Jakiej pomocy?Mamy tyle wilków w stadzie!Jak komuś coś się stanie,jest 28 pomocnych łap temu jednemu wilkowi.Czego chcieć więcej?-odparłam.
-Chyba mnie nie zrozumiałaś...Chodzi mi o Samca Alfa.Zawsze pomógłby ci,gdybyś potrzebowała pomocy,a gdy ktoś by ci groził,rzuciłby coś w stylu:"Ej,zostaw ją,bo inaczej będziesz gadał też ze mną!".
-Nie,nie potrzebuję.Jakoś mnie zbyt nie ciągnie do samców.Chcę skupić się na watasze,a nie na tym,żeby wyznaczyć Alfę.
-No wiesz,tak w sumie to...
-Ciii!-syknęłam-Czuję jakiś zapach,jakby fiołków.A tutaj te kwiaty nie rosną!
Obejrzałyśmy się za siebie.Około 2 metrów ode mnie leżała fioletowa wilczyca,wyglądała na odwodnioną.Mała śliczny ogon,zakończony żółtą plamką niczym pędzelek.Zaniosłyśmy ją do naszej jaskini.Na całe szczęście,reszta zdążyła już pomóc Fade'owi,był pełny sił.
-A to kto?-spytała Enjer.
-Sama nie wiem...Znalazłam ją z Dracolich w takim stanie,w jakim jest teraz-odpowiedziałam.
-Że co?!Nie wiesz,kto to jest,a już ją tu przytargałaś?!A jeśli to podpucha i ktoś nas zaatakuje?!
-A może nie?A ty byś zostawiła umierającego wilka w potrzebie?!
-Tak,jeżeli byłaby możliwość,że jest wrogiem!
-Jesteś bez serca!
Z małego oczka Enjer wylała się łza.Wyglądało to jak obrazek albo scena z jakiegoś dramatu.
Rozpłakałam się.Ja nie chcę tworzyć konfliktów w watasze!
-Przepraszam!-wrzasnęłam.
-Dobra,nic nie szkodzi.Może i masz rację-uśmiechnęła się.Odwzajemniłam się tym samym.
Nagle znaleziona wilczyca wstała.
-G-gdzie ja j-jestem?-wszystkie łapy strasznie jej się trzęsły.
-Usiądź-polecił Selekton i usiadł razem z nią-Oprzyj się o mnie i zaśnij.
Zrobiła tak,jak chciał.Wszyscy się uśmiechnęliśmy.
-Uhuhu,Selekton romantykiem!-zaśmiał się Mack-Ale masz powodzenie!
-Debil...-szepnęła mi do ucha Atena.
-Zamknij się!Ja tylko chcę pomóc!
W sumie,Selekton serio wyglądał,jakby robił to z przymusu i każdy dobrze o tym wiedział.
A już miałam nadzieję.

poniedziałek, 8 października 2012

Niedowierzanie

-Jak już pewnie wiecie,musimy przedyskutować pewno kwestię...-odezwałam się dziś jako pierwsza do reszty watahy-Spotykamy się w samo południe przy wodospadzie.
Nie byłam dzisiaj w dobrym nastroju i na pewno wszyscy to zauważyli.Wczoraj wybrałam się na małe polowanie z Enjer,ale zamiast coś upolować,wróciłam obdarta do domu,bez jedzenia.Gdybym tylko nie znalazła się na drodze pędzących jeleni...
-Proszę-Enjer podała mi kawałek mięsa antylopy-O świcie wyszłam na polowanie.
-Nie trzeba było.
Zjadłam pośpiesznie i pobiegłam na wzgórza.
Usiadłam na samym szczycie.Wataha się nie sprawdza,chyba będzie trzeba wszystkich dorzucić do jakiejś innej.Dostałam już pozew o utrzymywanie niepotrzebnego stada.Rada jest taka wymagająca.Łzy ciekły mi po policzkach.Przez głupie prawa można zrujnować sobie życie...Wataha to wszystko,co mam...No i następny problem-chyba będę zmuszona wyrzucić Mack'a.Złamał już wiele przepisów naszego stada-wdaje się w bezsensowne bójki (przysparzając wszystkim kłopotów),próbuje zawrzeć układy z innymi watahami...A ja,idiotka,tylko patrzyłam,jak on wszystko rujnuje.A żeby stado przetrwało,wystarczy,że dołączy jeden wilk...J e d e n.
-Ej,wiesz,jak stąd zejść?
Odwróciłam się.Przede mną stał dobrze zbudowany wilk o ciemnej sierści i charakterystycznymi znakami na łbie.Przetarłam szybko oczy.
-Zejdziemy razem,pokażę ci-odparłam.
-Hej,nie płacz!Coś się stało?Może mogę jakoś pomóc?
-Przepraszam,ale nie mogę się zadawać z inną watahą,jeżeli nie zawarliśmy sojuszu...
-Ale ja nie należę do żadnego stada!Szukam propozycji dojścia do jakiejś.
-A jak się tutaj znalazłeś?
-Cóż,to długa historia...Wszedłem tutaj,by podziwiać krajobraz,ale skały się pode mną osunęły i zemdlałem.Potem spotkałem piękną wilczycę,a później upragnione widoki przyrody.A teraz marzę już tylko o ty,by stąd zejść...
Uśmiechnęłam się.
-Może chcesz dołączyć do mojej Watahy Morskiego Wybrzeża?
-Chętnie,ale chyba nie w takim stanie...
Wilk był cały obdrapany (jak ja wczoraj),więc poszliśmy na Górę Uzdrowienia,by go wyleczyć,a później już z powrotem do watahy.
-Oto nowy członek-...Jak się nazywasz?
-Selekton.
Wszyscy zawyliśmy na powitanie,a ja i 'nowy' podnieśliśmy prawe łapy.
-A więc...O czym chciałaś pogadać 'w południe'?-spytała Dracolich.
-To już nie istotne-uśmiechnęłam się.

sobota, 29 września 2012

28 września - urodziny Enjer

"Hura!To już moje urodziny!"-rzekła Enjer,a ja podałam jej urodzinową kartkę:


Wszystkiego naj,Enjer!

Cała wataha składa ci serdeczne życzenia i wszyscy mocno ściskają,z naciskiem na mocno ;)

"To,że ją znam,można zaliczyć do jednego z cudów.Zamieniać się w człowieka-ostro!"
Purpura

"Biała,śliczna,urocza i do tego mądra-marzenie.Ej,ale ja się w niej nie zakochałem!"
Fade

"Moja pierwsza przyjaciółka,która walczyła o moją przyjaźń do końca"
Atena

"Enjer?Poważna,ale przez to urokliwa.Jak moja matka!"
Toch

I niech twoje puchowe skrzydełka nigdy cie nie zawiodą! :)

Członkowie watahy.


-Prześliczna kartka,dziękuję-odparła i zaczęła czytać wszystko jeszcze raz.