sobota, 29 września 2012

28 września - urodziny Enjer

"Hura!To już moje urodziny!"-rzekła Enjer,a ja podałam jej urodzinową kartkę:


Wszystkiego naj,Enjer!

Cała wataha składa ci serdeczne życzenia i wszyscy mocno ściskają,z naciskiem na mocno ;)

"To,że ją znam,można zaliczyć do jednego z cudów.Zamieniać się w człowieka-ostro!"
Purpura

"Biała,śliczna,urocza i do tego mądra-marzenie.Ej,ale ja się w niej nie zakochałem!"
Fade

"Moja pierwsza przyjaciółka,która walczyła o moją przyjaźń do końca"
Atena

"Enjer?Poważna,ale przez to urokliwa.Jak moja matka!"
Toch

I niech twoje puchowe skrzydełka nigdy cie nie zawiodą! :)

Członkowie watahy.


-Prześliczna kartka,dziękuję-odparła i zaczęła czytać wszystko jeszcze raz.

wtorek, 18 września 2012

Niewolnik uwolniony

Ciągle nic się nie dzieje...
Doszedł nowy członek,ale nie odkryliśmy żadnego "wolnego" terenu...Może czas się gdzieś przenieść lub poszukać czegoś?
W jaskini wszyscy o czymś rozmawiali.Nie chciałam podsłuchiwać,ale chciałam też coś powiedzieć.
-Hej!-krzyknęłam-Posłuchajcie!Zabierajcie tyle mięsa i wody,ile się da i wyruszamy na poszukiwania nowego terenu!
-Auuuu!-zawyli wszyscy i zaczęli zbierać potrzebne rzeczy.Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli gotowi i wyruszyliśmy.
Nasza wędrówka trwała...zaskakująco krótko.Zawsze polowaliśmy tylko na południu i północy,więc wyruszyliśmy na zachód.A co na zachodzie?Trzy minuty drogi i znaleźliśmy wybrzeże!
-Zostajemy tu,nie ma bata!-wrzasnęła Atena.
-Nie na długo.
Z wody wyszła grupa wilków,około 10.Wyglądali groźnie,ale myślę,że damy radę.Ignois zaczął szczerzyć kły.Nareszcie coś się dzieje!
-Spadajcie stąd,albo wyrzucę was po swojemu-warknął największy z nich.
Wyszłam z tłumu.
-Nikt się was nie boi-obejrzałam się za siebie i zrobiłam zawadiacką minę.
-Dobra,gdzie jest Alfa?!
-Ja jestem Alfą!
Całe stado zaczęło się śmiać.To nie było śmieszne.
Rozpoczęliśmy pojedynek.Okazało się,że ani jedna wataha,ani druga nie mają doświadczenia.Biliśmy się,szczerze mówiąc,jak dzieci.Ale w końcu Mack i Ignois ich przegonili.
-Zdobyliśmy nowy teren!Nareszcie Wataha Morskiego Wybrzeża ma wybrzeże!-wrzasnęłam.
-Auuuuu!-wataha zawyła dziś po raz drugi.
Okazało się jednak,że ktoś został.Szczupły wilk o szarej sierści siedział w norze wykopanej pod jednym z kamieni.
Ignois podszedł do niego i już miał zaatakować,ale...
-Stop!Stop!Poddaję się!Nie chcę z wami walczyć!Oszczędźcie mnie!Ja jestem tylko niewolnikiem!
-Niewolnikiem?!Przecież to nielegalne...-zdziwił się.
-Tak,doskonale o tym wiem...Nazywam się Fade...
-Fade?
-Chwila,Ignois?!
Wilki podały sobie łapy.
-Co tu się dzieje?-spytała Enjer,a reszta podeszła za nią.
-Czy Fade może zostać u nas i dołączyć do watahy?To mój przyjaciel.Znaleźliście mnie,gdy uciekałem z nim ze stada posiadaczy plaży,ale rozbiłem głowę o kamień.On uciekł,ale znowu go złapano.
Podeszłam powoli.Fade zaczął patrzeć się na mnie,jakby Boga Słońca zobaczył.
-Em...Jeżeli chcesz,to zostań z nami!-podniosłam prawą łapę [tak robimy,gdy dołącza nowy członek].
Wilk opamiętał się i także podniósł łapę,a za nim wszyscy pozostali.
-No,a teraz koniec zabawy-zaczynami sprzątać wybrzeże!-krzyknęłam i wszyscy zabrali się do roboty.

piątek, 14 września 2012

Agresja

W watasze układało się całkiem dobrze.No poza Mack'iem,który denerwował Atenę.Trzeba będzie nad tym popracować.Ale jak na razie...To wszystko to jedna wielka zabawa.Nie było żadnych bitew,nawet chociaż jednego ataku.Chyba jednak powinnam zrezygnować z posady Alfy...
Zwołałam wilki na pierwszą w życiu watahy.Trzeba było w końcu zacząć działać-brakuje członków,a brak nowych członków oznacza,że Wilcza Rada może nas pozwać o prowadzenie watahy,która nie przynosi zysków.
-Hej!Chodźcie tutaj!-krzyknęła Enjer,gdy miałam zacząć przemawiać-Ktoś potrzebuje pomocy!
Wyszliśmy z jaskini,a przed nią leżał czarny jak smoła wilk z rozbitą głową o kamień.Przed nami uciekał jakiś wilk,ale nie goniliśmy go.W sumie to nie rozbitą,tylko trochę pękniętą.Z jego czoła płynęła ciurkiem krew,która zdążyła zaplamić cały kamień.
Mack przeniósł go do jaskini,a Dracolich i Atena zabandażowały mu głowę.
-Zostawcie mnie!-krzyknął przybysz,gdy tylko się ocknął.
-Nic ci nie zrobimy,nie bój się-powiedziałam.
-To wy mi pomogliście?
-Tak.
-To przepraszam was za fatygę.Pójdę już...
-Należysz do jakiejś watahy?-zatrzymała go Dracolich.
-Nie,ale jestem samotnikiem.
Myślałam chwilę,jak go przekonać,żeby został.A odpowiedź była bardzo prosta...A przynajmniej powinna...
-Jeżeli będziesz podróżować samotnie,masz małe szanse na przeżycie-rzuciła Enjer.
-A z tą rozbitą głową to już w ogóle...-dodała Atena.
Przybysz myślał przez chwilę,aż w końcu rzekł:
-No dobrze,dołączę,ale tylko dla własnego bezpieczeństwa.
-No to witamy w Watasze Morskiego Wybrzeża!A jak cię zwą?-spytałam.
-Na imię mi Ignois.

piątek, 7 września 2012

Skok do wody

Zdążyłyśmy już bliżej zapoznać się z Ateną,okazała się bardzo miła i chętna do współpracy.Nie znała jeszcze wszystkich miejsc,w sumie już tylko wodospadu (najlepsze chciałyśmy zostawić na koniec).
-Na pewno jej się spodoba-szepnęła Enjer.Uśmiechnęłam się.
Doszłyśmy na miejsce bardzo szybko,Atena wręcz biegła,a my musiałyśmy ją gonić.Była bardzo ciekawa tego miejsca,słyszała o nim same pozytywne oceny.
-To tutaj!-krzyknęłam dumna.
Zawyłyśmy wszystkie,później był to raczej śmiech.
-Nie wiedziałam,że macie tutaj gejzer albo gorące źródełko...-odparła nagle Atena,zapatrzona.
-Ale my nie mamy żadnego gejzeru,gdzie ty go widzisz?-zdziwiła się Dracolich.
-No tam,pod spływem,widzicie?
-Nie...-przyglądałam się.
-Sprawdzę,co to może być-oznajmiła Enjer.
Uniosła się lekko,jakby na wietrze i poruszała się ostrożnie w kierunku prawie niewidocznych bąbelków.Nagle zniknęła w głębi wody.
Mijały sekundy.Minuty.Nie wynurzała się.
-A jeżeli coś jej się stało?Może zemdlała?-kręciłam się w kółko.
-Przecież to anioł,nie może zemdleć-Atena poklepała mnie-Może zalazła tam coś ciekawego?
Nagle z wody wynurzyła się niewinna dziewczyna z anielskimi skrzydłami i ślicznymi oczami.Swoimi zgrabnymi raczkami ciągnęła wilka.Był dobrze zbudowany,ale wyglądał na fajtłapę.Chociaż może tak mi się zdaje...
Gdy wyciągnęła go z wody i zamieniła się z powrotem w wilka,wyjaśniła:
-To był on.Zaczepił się o jakiś kamień i nie mogłam go wyciągnąć,ale udało się.Chyba zemdlał.
-Odsuńcie się-powiedziałam poważnie.Obydwa łapami uciskałam jego klatkę piersiową,może ze 20 razy,aż w końcu wypluł trochę wody i zacząć oddychać.Wilczyce zaczęły wyć wesoło.
Nie otwierał oczu,więc przyjrzałam mu się bliżej.szczerze mówiąc,był nawet...nawet.Miał jedną,długą bliznę na policzku.
-Co ty kombinujesz,panienko?
-Aaaa!
Odskoczyłam gwałtownie.Przestraszył mnie.Zaczął się jeszcze śmiać.Bezczelny.
-Przepraszam,nie chciałem cię przestraszyć.I jestem ogromnie wdzięczny,że mi pomogłyście.
-Kim jesteś-spytała Dracolich.
-Nazywam się Mack.Znalazłem się tutaj,bo wyrzucono mnie z watahy.W dwóch znaczeniach:najpierw wydalono mnie,a potem zrzucono z wodospadu.Zahaczyłem o coś i chciałem uciec,potem zemdlałem i...Potem zobaczyłem twarzyczkę tej uroczej wilczycy.
Chyba się troszkę zarumieniłam.
-Chcesz dołączyć do watahy?-spytała Enjer.
-Hmmm...No,może...
-Proste pytanie:tak czy nie?-powiedziała Atena.
-No dobrze.To...To cała wasza wataha?
-Aktualnie?Tak.Została stworzona całkiem niedawno.
-A mógłbym poznać wasze imiona?
-Ja jestem Miss,to jest Dracolich,to Enjer,a to Atena.
-A alfą jest...?
-Ja-spojrzałam trochę znieważona.
-Ty?Szczerze mówiąc myślałem,że ona-wskazał na Enjer-albo ona-pokazał Dracolich.
-Nie pamiętasz naszych imion?-spytała Atena.
-Jasne,że pamiętam.To...Gdzie śpimy?
-Oprowadzę cię-odparła Dracolich.
-Szczerze mówiąc wolę,żeby zrobiła to Enjer-spojrzał na nią-wydaje się...bardziej doświadczona,bez urazy.
-Spoko.
A już myślałam,że się we mnie zakochał.

czwartek, 6 września 2012

Boginia

Enjer prowadziła nas bardzo daleko.Przeszliśmy obok wodospadu,jaskini,polany i przez las.
-Daleko jeszcze?!-spytała już bardzo zmęczona Dracolich.W sumie ja też byłam trochę zmęczona,ale wytrzymam jeszcze parę mil.
-Przejdziemy przez las i skierujemy się na zachód,potem już kilka metrów ścieżką i będziemy na miejscu-uśmiechnęła się,w ogóle nie zmęczona,jakby mogła przejść jeszcze ze 4 razy tą drogę bez najmniejszej oznaki zmęczenia,głodu i pragnienia.
Las wił się w nieskończoność.Nie zdawałam sobie sprawy,że może być aż tak długi.
-Czy mijamy Magiczne Drzewo już drugi raz?-rozejrzałam się.
-Nie,zdaje ci się.Znam tą drogę na pamięć.
"Mogłaś uprzedzić,że będziemy szły tyle godzin!Napiłabym się chociaż przed podróżą!"-byłam już naprawdę spragniona i głodna-"Mam nadzieje,że to będzie tego warte!"
W końcu doszłyśmy do ścieżki.W oddali nic nie było widać.Może Enjer zabłądziła?
-Ym...Czy to na pewno tędy?Tam nic nie ma!-Dracolich wyciągnęła te same wnioski,co ja.
-To już nie daleko,zaufajcie mi.
Nareszcie doszłyśmy do celu.Pod stosem kamieni wykopana była wąska dziura.
-Tam mieszka Atena,jej wataha wyruszyła na wyprawę,ale nie wraca już wiele miesięcy.Na pewno będzie chciała do nas dołączyć-oznajmiła Enjer i wpełzła do nory.
Czekałyśmy przez parę minut,ale nie wychodziły.Było słychać tylko jakieś niewyraźne krzyki.
-Nie chce dołączyć-wyszła w końcu,trochę rozczarowana.
-Że co?!Nie po to tyle szłam,żeby teraz wracać z pustymi łapami!-wrzasnęłam i zaczęłam wchodzić do środka.
-Nie!Zaczekaj!
-Nie mam zamiaru...
Tunel był dość długi,ale gdy weszło się do norki,wyglądała jak jaskinia.Była ogromna.
-Witaj...Jestem Miss,a ty?
-Atena.Po co tu przyszłaś?!
-Czy chcesz dołączyć do mojej watahy?-spytałam miło.
-Nie.
-Dlaczego?!Szłam tutaj po ciebie jakieś 200 kilometrów!
-Nie mogę.Muszę zostać z mamą.
Wstała,a za nią leżała trochę starsza wilczyca.
-Kochanie,możesz iść,przecież jestem sprawna fizycznie,nic mi się nie stanie.Nie możesz ciągle...
-Nie!
-Hej,hej!-krzyknęłam-Jeżeli coś będzie nie tak,twoja mama przyjdzie do ciebie.
-Jak?!
-Pójdzie z nami i zapamięta drogę,a potem wróci.A jeżeli twoja wataha wróci,będziesz mogła do niej wrócić z powrotem.
-Serio?
-Jasne.
-A nie będzie ci przeszkadzało,że mogę zamienić się w ludzką boginię,Atenę?
-Oczywiście,że nie.
-W takim razie,chętnie-uśmiechnęła się.
wyszłyśmy we trójkę na powierzchnię.
-I udało się!-oznajmiłam Enjer.
-A więc wracajmy do domu..

poniedziałek, 3 września 2012

Anioł

Spacerowałam z Dracolich po polanie.Minęło już kilka dni,odkąd się poznałyśmy.Chyba źle ją oceniałam.Była bardzo miła,może trochę nazbyt poważna.
-Miss,co to za miejsce?
Spojrzałam przed siebie.Przed nami widać było kilka niewysokich szczytów górskich.Wyglądały przecudnie.
-Nigdy tam nie byłam.
-Może sprawdzimy,co się tam kryje?
-Nie wygląda na bezpieczne miejsce...
-Nie bój się,jesteśmy silne.Damy radę!Chodź!
-No dobrze.
Wspięłyśmy się na najniższy szczyt.Z góry było widać las,polanę,a nawet wodospad.To miejsce jest świetne!Chciałoby się tam zostać na zawsze.A może...
-Może tu przenocujemy?-zaproponowała towarzyszka.
-A jeżeli ktoś tutaj jest?
-Na pewno nie ma.
-A jeżeli już,to gdzie?
-Może tam,w tamtej grocie?
Podeszłyśmy ostrożnie.Wyczuwałam czyjąś obecność...
Nagle zza rogu wyłoniła się grupka wilków.Ni byli przyjaźnie nastawieni.
-Czego tu szukacie?!
Przestraszyłam się,ale nie chciałam tego okazywać.
Głupio by było powiedzieć,że tylko przechodziłyśmy.
-Szukamy tu kogoś!-krzyknęłam.Pierwsze zdanie,które wpadło mi na myśl.
-Spadajcie stąd,albo tego pożałujecie!-zagroził jeden z grupy.
-Nie boimy się was!-wrzasnęła Dracolich.To nie był dobry ruch.
Całe stado się na nas rzuciło.Byłyśmy bezbronne,nie było dokąd uciekać.
Nagle zza chmur wyłoniła się biała wilczyca z równie jasnymi i lekkimi jak puch skrzydłami.Była prześliczna.Stanęła między nami a przeciwnikami.
-Zostawcie je,albo poczujecie mój gniew!
Wilki,głośno piszcząc,uciekły do groty.
-Kim jesteś?-spytałam.
-Enjer.To mnie szukacie,prawda?
-A skąd taki pomysł?
-Mówiłyście,że "szukacie kogoś".To nie o mnie chodzi?
-Szczerze mówiąc...To była tylko wymówka...
-To...Ja przepraszam,pójdę już.
-Nie,nie!Zaczekaj!Chciałabyś dołączyć do naszej watahy?
-Przecież jestem aniołem!
-To co?Nam to nie przeszkadza.
-Serio?Nikt nie chciał mnie przyjąć z tego powodu.i dlatego,że potrafię zamieniać się w człowieka-anioła.
-Pokaż nam!-krzyknęła Dracolich.
Enjer zamknęła oczy i szeptała coś pod nosem.Nagle zabłysnęła jasnym i światłem i zmieniła się w młodą dziewczynę o długich,prostych włosach.O dziwo,miała takie same skrzydła,jak przedtem.Była urocza.
-I jak?-spytała.
-Świetnie!
-I słodko!-dodała Dracolich.
Enjer zmieniła się z powrotem w wilczycę.
-Chyba znam kogoś,kto chce dołączyć do naszej watahy.
-A więc prowadź!-wrzasnęłam z entuzjazmem.

niedziela, 2 września 2012

Drugi członek

Siedziałam samotnie nad wodospadem.Mój pomysł z założeniem watahy to kompletne dno.Od trzech dni szukam chociaż jednego wilka,który nie należy do żadnego stada,ale bez skutku.Łzy ciekły mi po policzkach.Już chyba czas poszukać sobie miejsca gdzieś indziej.Niedaleko spotkałam miłą watahę,chyba mnie przyjmą.Zostanę obrońcą Samicy Alfa albo coś...
Hej,chwileczkę...Co to za dźwięk?Muzyka?!
Czy ludzie znaleźli kryjówkę wilczych watach?!
Wskoczyłam do wody i obserwowałam.
Ale...Uf...Kamień spadł mi z serca.
To wilczyca!Miała na swoich uszach słuchawki,z których wydobywały się dźwięki.Jej czerwona sierść pobłyskiwała w słońcu,a jej wzrok wydawał się wpatrywać się w jeden punkt,jakby była nieobecna.
Wyszłam z wody.Może nie należy do żadnego stada?
-Em,przepraszam!Juhu!Tutaj,za tobą!
Nic nie odpowiadała,szła dalej.Podbiegłam do niej.
-Halo?Słyszysz mnie?
I nadal nic.Zrzuciłam jej słuchawki z uszu tak,że zleciały na szyję.
-Czego?!-w końcu się odezwała.
-Przepraszam,że zdjęłam ci słuchawki,ale chyba mnie nie słyszałaś.
-Nigdy nie słyszę innych,gdy odlatuję w świat muzyki.
-Czy...Należysz do jakiejś watahy?
-Właśnie mnie wydalono,bo przeszkadzała im moja muza...
-A chcesz dołączyć do mojej?Mi nie będzie przeszkadzała.
-Czemu nie...Jestem Dracolich.
-Miss.Chodź,odpoczniemy sobie i pokażę ci wszystkie zakątki.
Nareszcie coś się dzieje!!!