Siedziałam samotnie nad wodospadem.Mój pomysł z założeniem watahy to kompletne dno.Od trzech dni szukam chociaż jednego wilka,który nie należy do żadnego stada,ale bez skutku.Łzy ciekły mi po policzkach.Już chyba czas poszukać sobie miejsca gdzieś indziej.Niedaleko spotkałam miłą watahę,chyba mnie przyjmą.Zostanę obrońcą Samicy Alfa albo coś...
Hej,chwileczkę...Co to za dźwięk?Muzyka?!
Czy ludzie znaleźli kryjówkę wilczych watach?!
Wskoczyłam do wody i obserwowałam.
Ale...Uf...Kamień spadł mi z serca.
To wilczyca!Miała na swoich uszach słuchawki,z których wydobywały się dźwięki.Jej czerwona sierść pobłyskiwała w słońcu,a jej wzrok wydawał się wpatrywać się w jeden punkt,jakby była nieobecna.
Wyszłam z wody.Może nie należy do żadnego stada?
-Em,przepraszam!Juhu!Tutaj,za tobą!
Nic nie odpowiadała,szła dalej.Podbiegłam do niej.
-Halo?Słyszysz mnie?
I nadal nic.Zrzuciłam jej słuchawki z uszu tak,że zleciały na szyję.
-Czego?!-w końcu się odezwała.
-Przepraszam,że zdjęłam ci słuchawki,ale chyba mnie nie słyszałaś.
-Nigdy nie słyszę innych,gdy odlatuję w świat muzyki.
-Czy...Należysz do jakiejś watahy?
-Właśnie mnie wydalono,bo przeszkadzała im moja muza...
-A chcesz dołączyć do mojej?Mi nie będzie przeszkadzała.
-Czemu nie...Jestem Dracolich.
-Miss.Chodź,odpoczniemy sobie i pokażę ci wszystkie zakątki.
Nareszcie coś się dzieje!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz