Zdążyłyśmy już bliżej zapoznać się z Ateną,okazała się bardzo miła i chętna do współpracy.Nie znała jeszcze wszystkich miejsc,w sumie już tylko wodospadu (najlepsze chciałyśmy zostawić na koniec).
-Na pewno jej się spodoba-szepnęła Enjer.Uśmiechnęłam się.
Doszłyśmy na miejsce bardzo szybko,Atena wręcz biegła,a my musiałyśmy ją gonić.Była bardzo ciekawa tego miejsca,słyszała o nim same pozytywne oceny.
-To tutaj!-krzyknęłam dumna.
Zawyłyśmy wszystkie,później był to raczej śmiech.
-Nie wiedziałam,że macie tutaj gejzer albo gorące źródełko...-odparła nagle Atena,zapatrzona.
-Ale my nie mamy żadnego gejzeru,gdzie ty go widzisz?-zdziwiła się Dracolich.
-No tam,pod spływem,widzicie?
-Nie...-przyglądałam się.
-Sprawdzę,co to może być-oznajmiła Enjer.
Uniosła się lekko,jakby na wietrze i poruszała się ostrożnie w kierunku prawie niewidocznych bąbelków.Nagle zniknęła w głębi wody.
Mijały sekundy.Minuty.Nie wynurzała się.
-A jeżeli coś jej się stało?Może zemdlała?-kręciłam się w kółko.
-Przecież to anioł,nie może zemdleć-Atena poklepała mnie-Może zalazła tam coś ciekawego?
Nagle z wody wynurzyła się niewinna dziewczyna z anielskimi skrzydłami i ślicznymi oczami.Swoimi zgrabnymi raczkami ciągnęła wilka.Był dobrze zbudowany,ale wyglądał na fajtłapę.Chociaż może tak mi się zdaje...
Gdy wyciągnęła go z wody i zamieniła się z powrotem w wilka,wyjaśniła:
-To był on.Zaczepił się o jakiś kamień i nie mogłam go wyciągnąć,ale udało się.Chyba zemdlał.
-Odsuńcie się-powiedziałam poważnie.Obydwa łapami uciskałam jego klatkę piersiową,może ze 20 razy,aż w końcu wypluł trochę wody i zacząć oddychać.Wilczyce zaczęły wyć wesoło.
Nie otwierał oczu,więc przyjrzałam mu się bliżej.szczerze mówiąc,był nawet...nawet.Miał jedną,długą bliznę na policzku.
-Co ty kombinujesz,panienko?
-Aaaa!
Odskoczyłam gwałtownie.Przestraszył mnie.Zaczął się jeszcze śmiać.Bezczelny.
-Przepraszam,nie chciałem cię przestraszyć.I jestem ogromnie wdzięczny,że mi pomogłyście.
-Kim jesteś-spytała Dracolich.
-Nazywam się Mack.Znalazłem się tutaj,bo wyrzucono mnie z watahy.W dwóch znaczeniach:najpierw wydalono mnie,a potem zrzucono z wodospadu.Zahaczyłem o coś i chciałem uciec,potem zemdlałem i...Potem zobaczyłem twarzyczkę tej uroczej wilczycy.
Chyba się troszkę zarumieniłam.
-Chcesz dołączyć do watahy?-spytała Enjer.
-Hmmm...No,może...
-Proste pytanie:tak czy nie?-powiedziała Atena.
-No dobrze.To...To cała wasza wataha?
-Aktualnie?Tak.Została stworzona całkiem niedawno.
-A mógłbym poznać wasze imiona?
-Ja jestem Miss,to jest Dracolich,to Enjer,a to Atena.
-A alfą jest...?
-Ja-spojrzałam trochę znieważona.
-Ty?Szczerze mówiąc myślałem,że ona-wskazał na Enjer-albo ona-pokazał Dracolich.
-Nie pamiętasz naszych imion?-spytała Atena.
-Jasne,że pamiętam.To...Gdzie śpimy?
-Oprowadzę cię-odparła Dracolich.
-Szczerze mówiąc wolę,żeby zrobiła to Enjer-spojrzał na nią-wydaje się...bardziej doświadczona,bez urazy.
-Spoko.
A już myślałam,że się we mnie zakochał.
o///o xD a opowieść jak zwylke fajna ^^
OdpowiedzUsuń